
Ta książka nie powstała z potrzeby oceniania pokolenia Z ani z chęci udowodnienia, że „kiedyś było lepiej”. Powstała z bardzo prostego, choć niewygodnego powodu: świat, w którym nauczyliśmy się rozumieć ludzi, pracę i sukces, przestał istnieć, a my wciąż próbujemy używać wobec młodych tych samych narzędzi, które działały dwadzieścia czy trzydzieści lat temu.
Dla wielu z nas dorosłość miała wyraźną strukturę. Były etapy, których należało się trzymać, nawet jeśli bywały trudne. Edukacja była inwestycją w przyszłość, praca – obowiązkiem, a zmęczenie czymś normalnym. W zamian pojawiało się poczucie stabilności i przekonanie, że wysiłek ma sens. Nawet jeśli rzeczywistość bywała niesprawiedliwa, istniała narracja, która to wszystko spinała: „jak wytrwasz, będzie lepiej”.
Pokolenie Z dorastało w świecie, który tej narracji już nie oferuje. Obietnica przyszłości została rozmyta. Młodzi widzą dorosłych, którzy „zrobili wszystko jak trzeba”, a mimo to są przemęczeni, wypaleni, zadłużeni lub zwyczajnie rozczarowani. Widzą kryzysy, które nie są chwilowe, lecz strukturalne: kryzys klimatyczny, mieszkaniowy, zdrowia psychicznego, zaufania do instytucji. Widzą świat, który wymaga od nich elastyczności, ale nie daje w zamian poczucia bezpieczeństwa. To fundamentalna różnica doświadczenia, o której rzadko mówimy wprost.
Kiedy starsze pokolenia opowiadają o swoich początkach zawodowych – o pracy po godzinach, zaciskaniu zębów i „robieniu tego, co trzeba” – dla Gen Z nie są to historie motywacyjne. Często są to opowieści ostrzegawcze. Nie dlatego, że młodzi nie chcą pracować, ale dlatego, że nie chcą powielać życia, które wygląda na ciągłe przetrwanie. I właśnie w tym momencie zaczyna się nieporozumienie.
Z perspektywy wielu liderów, menedżerów, nauczycieli czy rodziców, pokolenie Z jawi się jak grupa „obcych”. Ludzi, którzy nie reagują na znane bodźce, nie rozumieją aluzji, nie respektują niewypowiedzianych zasad. Zadają pytania, które wcześniej nie padały: „po co?”, „dlaczego?”, „jaki to ma sens?”. Nie chcą czekać latami na obietnicę awansu, nie traktują pracy jako centrum tożsamości, a autorytetów nie uznają z samego faktu ich istnienia. Problem polega na tym, że próbujemy ich zrozumieć, korzystając z map, które opisują świat sprzed transformacji cyfrowej, sprzed mediów społecznościowych, sprzed globalnej niepewności. Te mapy już nie pokazują rzeczywistego terenu. A kiedy coś się nie zgadza, naturalnym odruchem jest stwierdzenie, że „coś jest nie tak z ludźmi”, a nie z narzędziem, którym się posługujemy.
Tymczasem Gen Z nie jest zagadką do rozwiązania. Jest logiczną odpowiedzią na warunki, w których to pokolenie dorastało. To pokolenie wychowało się w świecie, w którym granica między życiem prywatnym a publicznym niemal zniknęła. Od najmłodszych lat funkcjonuje w przestrzeni ocen, porównań i algorytmów. Widzi sukces w czasie rzeczywistym – często w wersji przefiltrowanej, idealnej, nieosiągalnej. Jednocześnie doświadcza presji, by być „sobą”, ale tylko w określonych ramach. To rodzi ogromne napięcie i zmęczenie, które starszym pokoleniom trudno dostrzec, bo nie miały z nim styczności na taką skalę. Dlatego tak często rozmijamy się w rozmowie z Gen Z. My mówimy o obowiązkach, oni słyszą brak sensu. My mówimy o cierpliwości, oni widzą odkładanie życia na później. My mówimy o realiach rynku, oni pytają, dlaczego mają płacić zdrowiem psychicznym za system, którego nie stworzyli. W tym miejscu pojawia się kluczowe pytanie: kto właściwie powinien się dopasować?
Historia pokazuje, że to nigdy młodsze pokolenia nie „wracały na stare tory”. To świat się zmieniał, a ci, którzy nie chcieli się uczyć nowego języka, tracili kontakt z rzeczywistością.
Próba wtłoczenia Gen Z w modele pracy, komunikacji i przywództwa sprzed dekad nie jest strategią wychowawczą ani zarządczą. Jest próbą zatrzymania czasu.
Ta książka powstała z przekonania, że jeśli chcemy mieć z Gen Z relację opartą na współpracy, a nie na frustracji, to my musimy wykonać pierwszy krok. Nauczyć się słuchać inaczej. Zadawać inne pytania. Przyznać, że nie wszystko, co działało kiedyś, ma dziś rację bytu. Nie jest to książka o „problemie Gen Z”. To nie młodzi są źródłem napięcia. Źródłem napięcia jest zderzenie nowych realiów ze starymi oczekiwaniami. Gen Z jedynie je uwidacznia. Pokazuje pęknięcia w systemach pracy, edukacji i relacji międzyludzkich, które od dawna wymagały zmiany.
Możemy potraktować to pokolenie jak zagrożenie albo jak sygnał ostrzegawczy. Możemy dalej narzekać, że „kiedyś było inaczej”, albo uznać, że to „inaczej” jest właśnie teraźniejszością. Ta książka jest zaproszeniem do tej drugiej postawy. Nie po to, by idealizować pokolenie Z, ale by przestać z nim walczyć. Bo im dłużej będziemy udawać, że problem leży wyłącznie po ich stronie, tym bardziej oddalimy się od świata, który już dawno się zmienił.
wersja papierowa GEN Z – ONI SĄ JEDYNĄ NADZIEJĄ: Jak przestać z nimi walczyć i zacząć współpracować? : Schultz, Rita: Amazon.pl: Książki
wersja ebook Gen Z. Oni są jedyną nadzieją - Rita Schultz | Ebook Sklep EMPIK.COM