9 minut czytania
Pracownik ze stomią. Codzienność, której często nie widzimy


W wielu firmach pracują osoby ze stomią. Są specjalistami, menedżerami, pracownikami biurowymi, handlowcami, nauczycielami, kierowcami czy pracownikami produkcji. Uczestniczą w spotkaniach, prowadzą projekty, jeżdżą w delegacje i spotykają się z klientami. Często nikt w ich otoczeniu zawodowym nie wie, że mają stomię. I wcale nie musi wiedzieć.

Stomia jest sprawą bardzo osobistą. Najczęściej pozostaje niewidoczna pod ubraniem. Nie oznacza to jednak, że nie wpływa na codzienność. Zwykły dzień pracy może wymagać od osoby ze stomią większego planowania, przewidywania i organizacji. Nie oznacza to również, że pracownik ze stomią ma mniejsze kompetencje, jest mniej efektywny albo mniej zaangażowany. Może jednak mierzyć się z sytuacjami, których pozostali członkowie zespołu nawet nie zauważają.

Zwykłe wyjście do toalety może mieć zupełnie inne znaczenie

Większość z nas nie zastanawia się rano, gdzie znajduje się toaleta w miejscu pracy. Nie analizujemy również, czy podczas spotkania będziemy mogli z niej skorzystać. Dla osoby ze stomią ta kwestia bywa dużo ważniejsza. Worek stomijny wymaga regularnego opróżniania. Czasami pojawia się także potrzeba wymiany sprzętu. W takiej sytuacji pracownik potrzebuje prywatności, dostępu do wody, odpowiednich warunków higienicznych oraz chwili spokoju. Kilka godzin spotkań bez przerwy może więc wyglądać zupełnie inaczej z perspektywy osoby ze stomią. Podobnie może wyglądać długa podróż służbowa, szkolenie, konferencja czy praca w miejscu, w którym dostęp do toalety jest ograniczony.

To, co dla jednego pracownika stanowi drobny element organizacji dnia, dla drugiego może decydować o poczuciu bezpieczeństwa.

Obawa przed przeciekaniem to stres, którego inni nie widzą

Jednym z problemów, który może pojawić się w codziennym życiu ze stomią, jest ryzyko rozszczelnienia sprzętu stomijnego. Taka sytuacja nie oznacza jedynie konieczności wymiany worka. Towarzyszy jej często obawa przed zabrudzeniem ubrania, pojawieniem się zapachu albo reakcją otoczenia. Wyobraźmy sobie pracownika, który właśnie prowadzi ważną prezentację. Rozmawia z klientem albo uczestniczy w spotkaniu zarządu. Powinien koncentrować się na rozmowie, argumentach i podejmowanych decyzjach. Jednocześnie może zastanawiać się, czy sprzęt stomijny działa prawidłowo. Czy coś się nie odkleiło? Czy nikt niczego nie zauważył? Czy w razie problemu będzie mógł natychmiast opuścić salę? Czy ma przy sobie zapasowy sprzęt? To dodatkowe obciążenie psychiczne pozostaje całkowicie niewidoczne dla innych uczestników spotkania.

Organizm nie zna kalendarza spotkań

Stomia nie zawsze zachowuje się przewidywalnie. Osoba ze stomią nie ma pełnej kontroli nad momentem wydalania treści jelitowej czy gazów do worka stomijnego. Czasami pojawiają się również odgłosy. Może się to zdarzyć podczas rozmowy z klientem, prezentacji, szkolenia czy w ciszy sali konferencyjnej. Dla współpracowników taki dźwięk może nie mieć żadnego znaczenia. Dla osoby ze stomią może oznaczać skrępowanie i stres.

Pojawia się wtedy obawa przed spojrzeniami, komentarzami albo żartami. Właśnie dlatego kultura organizacyjna ma tak duże znaczenie. Środowisko pracy, w którym szanuje się prywatność i nie komentuje fizjologii innych osób, daje pracownikowi poczucie bezpieczeństwa. Nikt nie powinien obawiać się upokorzenia z powodu czegoś, na co nie ma wpływu.

Praca fizyczna może stawiać dodatkowe wymagania

Nie wszystkie wyzwania związane ze stomią dotyczą emocji i poczucia komfortu. Niektóre stanowiska wymagają znacznego wysiłku fizycznego. Pracownik podnosi ciężkie przedmioty, często się schyla, wykonuje powtarzalne ruchy albo pracuje w trudnych warunkach. W takiej sytuacji stomia może wymagać dodatkowej uwagi oraz indywidualnego podejścia do organizacji obowiązków. Nie oznacza to jednak, że osoba ze stomią nie może wykonywać pracy fizycznej. Każdy przypadek wygląda inaczej. Znacznie większą wartość niż założenia i stereotypy ma rozmowa z pracownikiem. To on najlepiej wie, jakie sytuacje sprawiają mu trudność, a które nie stanowią żadnego problemu. Czasami wystarczy niewielka zmiana organizacyjna. Innym razem pracownik nie potrzebuje żadnego dodatkowego wsparcia.

Czy powiedzieć przełożonemu o stomii?

To jedno z najtrudniejszych pytań, przed którymi może stanąć pracownik. Stomia pozostaje niewidoczna. Pracownik sam decyduje, komu opowie o swojej sytuacji zdrowotnej. Nie każdy chce dzielić się tak osobistą informacją. Może pojawić się obawa, że po takiej rozmowie przełożony zacznie patrzeć na pracownika przede wszystkim przez pryzmat jego zdrowia. Czy nadal dostanę odpowiedzialny projekt? Czy nadal pojadę w delegację? Czy ktoś uzna, że nie poradzę sobie z większą odpowiedzialnością? Czy informacja pozostanie poufna? Czy współpracownicy zaczną zadawać pytania? A może ktoś zacznie traktować mnie z przesadną troską? Takie pytania mogą powodować, że pracownik przez długi czas nie mówi o stomii nikomu w miejscu pracy. Sytuacja staje się trudniejsza, gdy pojawia się potrzeba dodatkowej przerwy, szybkiego wyjścia ze spotkania, dostępu do odpowiedniej toalety albo niewielkiej zmiany organizacji obowiązków. Wtedy ogromnego znaczenia nabiera zaufanie. Pracownik powinien mieć pewność, że rozmowa z przełożonym lub działem HR pozostanie poufna. Powinien również wiedzieć, że informacja o stomii nie wpłynie na sposób, w jaki oceniane są jego kompetencje.

Stomia nie odbiera kompetencji

To jeden z najważniejszych elementów tej rozmowy. Operacja wyłonienia stomii nie odbiera człowiekowi wiedzy, doświadczenia, wykształcenia, kreatywności ani ambicji. Nie odbiera umiejętności zarządzania zespołem, prowadzenia negocjacji, programowania, projektowania, uczenia innych, podejmowania decyzji czy budowania relacji z klientami. Zmienia się ciało. Czasami zmienia się również sposób organizacji dnia. Kompetencje pozostają. Dlatego pytanie skierowane do pracownika nie powinno koncentrować się na tym, czego nie może robić. Znacznie ważniejsza staje się rozmowa o tym, czego potrzebuje, aby pracował komfortowo, bezpiecznie i skutecznie. Różnica pomiędzy tymi podejściami jest ogromna. Pierwsze koncentruje uwagę na ograniczeniach. Drugie koncentruje uwagę na człowieku.

Inkluzywne miejsce pracy zaczyna się od codzienności

Firmy coraz częściej mówią o różnorodności, inkluzywności, zdrowiu i dobrostanie pracowników. Powstają strategie, programy, szkolenia oraz kampanie społeczne. To ważne działania. Jednak z perspektywy pracownika ze stomią prawdziwa inkluzywność może mieć bardzo praktyczny wymiar. Pracownik może potrzebować swobodnego dostępu do toalety. Czasami potrzebuje krótkiej przerwy podczas długiego spotkania. Ważna może być możliwość przechowywania zapasowego sprzętu stomijnego albo ubrania na zmianę. Ogromne znaczenie ma również dyskrecja przełożonego i działu HR. Pracownik nie powinien tłumaczyć całemu zespołowi, dlaczego wyszedł ze spotkania. Nie powinien również obawiać się komentarzy dotyczących częstszego korzystania z toalety. Dobra organizacja pracy nie zawsze wymaga kosztownych zmian. Czasami największą różnicę tworzy zwykłe zrozumienie.

Nie potrzebuje litości. Potrzebuje normalności

Osoba ze stomią nie chce być w pracy definiowana przez swój stan zdrowia. Chce być specjalistą, koleżanką z zespołu, menedżerem, pracownikiem, ekspertem, kierowcą, nauczycielem czy przedsiębiorcą. Tak samo jak każdy inny człowiek. Nie potrzebuje litości. Nie potrzebuje nieustannych pytań o zdrowie. Nie potrzebuje również specjalnego traktowania, jeżeli sama o nie nie prosi. Potrzebuje natomiast środowiska, w którym może powiedzieć o swoich potrzebach bez obawy przed oceną. I być może właśnie tutaj znajduje się najważniejsza lekcja dla pracodawców. Dobra organizacja nie musi wiedzieć, którzy pracownicy mają stomię. Powinna jednak tworzyć takie warunki, w których osoba ze stomią nie będzie bała się rozmowy, jeśli pewnego dnia pojawi się taka potrzeba. Bez sensacji. Bez skrępowania. Bez niepotrzebnych pytań. Z szacunkiem, dyskrecją i normalnością. Bo stomia może być niewidoczna. Codzienne wyzwania związane z życiem ze stomią również często pozostają niewidoczne. Nie oznacza to jednak, że ich nie ma. Dlatego prawdziwie inkluzywne miejsce pracy poznajemy nie po liczbie deklaracji dotyczących różnorodności, ale po tym, jak reaguje na potrzeby człowieka, których na pierwszy rzut oka nie widać. 

stomia - rakoboj.com